Wyrywanie korzeni

Jestem wdzięczna Wielkiej Brytanii za to, że mogę tutaj mieszkać – mówi drżącym głosem Maria z Katowic, lat 65, dziś mieszkająca w Birmingham. – Nie muszę wybierać, czy kupić chleb, czy lekarstwa, czy może raczej zbierać na trumnę

Najpierw za pracą na obczyznę wyruszyli młodzi. Mówili, że wrócą. Trochę zarobią, trochę pooglądają świata, ale za parę miesięcy, najdalej parę lat będą z powrotem. Nie wrócili. Założyli rodziny, porodzili dzieci, pobrali kredyty na domy i auta.
DO GÓRY