Dziennik Gazeta Prawana logo

Standaryzacja będzie. Niejasności już są

Po słowach ministra Czarnka szkoły nie wiedzą, czy muszą zatrudniać psychologów
Po słowach ministra Czarnka szkoły nie wiedzą, czy muszą zatrudniać psychologówReporter
1 sierpnia 2022

Na ostatniej prostej przed początkiem roku szkolnego dyrektorzy nadal nie wiedzą, czy uda im się znaleźć psychologów i pedagogów specjalnych, chętnych do pracy w oświacie

Nie chodzi tylko o to, że na rynku brakuje chętnych i że pieniądze, jakie mogą zarobić w szkole czy przedszkolu, nie kuszą. Brakuje też rozporządzenia określającego, jakie kwalifikacje mają spełniać te osoby – słyszymy od dyrektorów i samorządów. Niejasności wywołały ponadto niedawne słowa ministra edukacji Przemysława Czarnka, który powiedział: „przesuwamy ją (konieczność zatrudnienia psychologów – red.) w czasie z uwagi na to, że niektóre szkoły zgłosiły, że nie są w stanie w tak krótkim czasie temu sprostać. To jest możliwość, nie konieczność”.

Zmiany w systemie oświaty (wynikają z ustawy z 12 maja 2022 r.) wprowadziły standardy zatrudniania nauczycieli specjalistów (chodzi właśnie o psychologów i pedagogów) w przedszkolach i szkołach. Kluczowe jest więc jasne postawienie sprawy: placówki oświatowe mogą czy muszą to robić?

Marta Handzlik-Rosuł, prawniczka specjalizująca się w prawie oświatowym, nie ma wątpliwości. – Przepisy nakładają na szkoły i przedszkola obowiązek. Najbliższe dwa lata dają wprawdzie okres przejściowy, ale co do możliwości mniejszego wymiaru etatów – mówi.

Spytaliśmy MEiN, jak rozumieć słowa ministra Czarnka. „Przepisy (…) nie zostały zmienione i mają zastosowanie od 1 września 2022 r. Nie są również aktualnie procedowane zmiany” – czytamy w nadesłanej DGP odpowiedzi. I dalej: „Minister w swojej wypowiedzi odnosił się do poprawki zgłoszonej podczas prac Senatu, która dotyczyła nie odsunięcia w czasie wejścia standardów w całości, ale wyłącznie obowiązku zapewnienia etatów psychologów i pedagogów specjalnych w określonych w przepisach, sztywnych proporcjach. Poprawka nie uzyskała większości w Senacie”.

Z samorządów, które są organami prowadzącymi dla szkół, płyną jednak pytania, jak interpretować słowa szefa resortu. Bo samo odroczenie standaryzacji byłoby im na rękę.

– Nowe regulacje określają minimalną łączną liczbę nauczycieli pedagogów, pedagogów specjalnych, psychologów, logopedów oraz terapeutów pedagogicznych, która będzie musiała być zapewniona w placówkach – mówi wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska. Opisuje, że nowe regulacje wymuszą zatrudnienie w stołecznych placówkach ok. 300 dodatkowych specjalistów, których zwyczajnie nie ma. – Wprowadzanie przepisów w zasadzie bez vacatio legis, bez możliwości pozyskania pracowników, najpierw ich wykształcenia było nieprzemyślane – mówi.

Częstotliwość zmian w organizacji edukacji i krótki czas między datą wprowadzania nowych przepisów a datą, od której konieczna jest ich realizacja, uniemożliwia optymalne przygotowanie się do ich wypełnienia, zarówno pod kątem organizacyjnym, jak i finansowym – słyszymy z kolei z Gdańska.

Dodatkowo w przedszkolach, szkołach ogólnodostępnych i integracyjnych tworzy się nowe stanowisko pedagoga specjalnego. To rodzi kolejne wątpliwości. – Brak jest przepisów, które wskazują, jakimi kwalifikacjami musi się legitymować. W aktualnym stanie prawnym takie stanowisko nie istnieje (brakuje nowelizacji rozporządzenia o szczegółowych kwalifikacjach nauczycieli) – mówi Łukasz Oryszczak, rzecznik prezydenta Gliwic.

Piotr Pipka, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Przemyślu, potwierdza, że brak rozporządzenia jest problemem. – Nie chodzi przecież o zatrudnienie kogokolwiek, tylko osoby z określonymi kwalifikacjami – mówi.

Na nasze pytanie o wspomniane rozporządzenie resort odpowiada, że jest procedowane i w najbliższych dniach projekt trafi do konsultacji publicznych.

Przypomnijmy: standaryzacja zatrudnienia specjalistów w szkołach rusza za miesiąc. Przepisy określają sposób wyliczenia etatów w zależności od liczby dzieci w przedszkolach i szkołach. Na pierwszy etap tego zadania w 2022 r. przeznaczono ok. 520 mln zł. Docelowo liczba specjalistów w szkołach ogólnodostępnych ma wynieść 51 tys. w 2024 r.

– Problemy to przede wszystkim braki kadrowe i mało atrakcyjne warunki finansowe. Wynagrodzenia w oświacie nie są konkurencyjne w porównaniu z innymi branżami i nie zachęcają np. psychologów do pracy w szkole – mówi Włodzimierz Tutaj, rzecznik Urzędu Miasta Częstochowy.

Małgorzata Targosz, dyrektorka I LO w Kędzierzynie-Koźlu, opisuje, że specjaliści w szkołach są niezbędni, szczególnie dla dorastających uczniów. Jej udało się znaleźć do pracy od września psychologa i pedagoga specjalnego. Po miesiącach poszukiwań. – To młode osoby, które dostały po pół etatu, czyli 1,5 tys. zł brutto. Skusiłam je wizją nabrania doświadczenia w pracy z młodzieżą. Mam nadzieję, że wystarczy im pasji – mówi.

Małgorzata Tabaszewska z Urzędu Miasta Krakowa zaznacza, że co do zasady określenie standardów zatrudniania specjalistów porządkuje organizację pracy placówek, jednak na dostosowanie się do nich potrzebny jest czas. Podaje przykład: w krakowskich przedszkolach zatrudniani byli głównie logopedzi, natomiast wsparcie psychologiczne zapewniały osoby zatrudnione w poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Braki kadrowe w przedszkolach, jeśli chodzi o nauczycieli specjalistów, są szacowane na ponad 80 etatów. – Nawet jeśli część nauczycieli zdecyduje się na podniesienie kwalifikacji, nowi specjaliści pojawią się na rynku za trzy do pięciu lat – dodaje. ©

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.