Transport na finansowym hamulcu
Sektor TSL wysyła sprzeczne sygnały. Choć łączne zadłużenie branży liczone przez BIG InfoMonitor nieznacznie spadło, dane KRD i Coface malują obraz głębokich problemów. Winne są chroniczne zatory płatnicze, spadający eksport i rosnące koszty regulacyjne, które najmocniej uderzają w transport drogowy
Sytuacja finansowa polskiego sektora Transport Spedycja Logistyka (TSL) jest daleka od stabilnej, mimo że niektóre zbiorcze dane mogą sugerować powierzchowną poprawę. Z analiz przygotowanych dla DGP przez BIG InfoMonitor wynika, że po trzech kwartałach tego roku łączne zadłużenie branży wyniosło 3,26 mld zł. Jest to wynik lepszy niż w analogicznym okresie roku poprzedniego, kiedy firmy borykały się z długiem na poziomie 3,38 mld zł.
Ten optymistyczny obrazek szybko jednak zblednie, gdy spojrzy się na dane historyczne. Obecne zadłużenie wciąż pozostaje znacznie wyższe niż jeszcze we wrześniu 2023 r., kiedy wynosiło 2,9 mld zł. Co więcej, za lwią część problemów odpowiada kluczowy segment branży – transport drogowy.
Obraz sytuacji komplikują dane płynące z innych rejestrów. Krajowy Rejestr Długów (KRD) informuje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy zadłużenie całej branży TSL w jego bazach wzrosło o 190 mln zł (13 proc.) i sięga obecnie 1,63 mld zł. Wzrosło również grono samych dłużników – z 30,9 tys. do 31,5 tys. firm. Zwiększyło się także średnie zadłużenie przypadające na jedno przedsiębiorstwo: z 46,7 tys. zł do 51,8 tys. zł, co oznacza skok o prawie 11 proc.
KRD potwierdza, że najgorzej radzi sobie transport drogowy towarów. Zaległości w tym segmencie urosły w ciągu roku z 1,13 mld zł do 1,3 mld zł – to wzrost o 170 mln zł, czyli o 14 proc. Z tej właśnie branży pochodzi obecny rekordzista notowany w KRD, którego zobowiązania sięgają 8,1 mln zł.
Zatory płatnicze – chroniczna choroba branży
Eksperci są zgodni, że u podstaw fatalnej kondycji finansowej przewoźników leżą wszechobecne zatory płatnicze. Branża transportowa, działająca często na niskich marżach, jest wyjątkowo wrażliwa na terminowość spływu należności.
Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor, wskazuje na alarmujące wyniki badań.
– W ostatnim kwartale tego roku aż 84 proc. firm transportowych informowało w naszym badaniu o zatorach płatniczych, ponieważ mają klientów, którzy płacą faktury po terminie – podkreśla Szarkowski.
Jak dodaje, ponad połowa badanych przyznaje, że zamrożone w fakturach pieniądze negatywnie wpływają na kondycję ich biznesu, utrudniając wypłacalność i regulowanie własnych zobowiązań.
KRD potwierdza, że najgorzej radzi sobie transport drogowy towarów. Zaległości w tym segmencie urosły w ciągu roku z 1,13 mld zł do 1,3 mld zł – to wzrost o 170 mln zł, czyli o 14 proc. Z tej właśnie branży pochodzi obecny rekordzista notowany w KRD, którego zobowiązania sięgają 8,1 mln zł
Efekty tej patologii widać w twardych danych. W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie BIK figuruje ponad 38 tys. przedsiębiorstw z sektora TSL, których łączne zaległości wobec banków i kontrahentów sięgają blisko 3,3 mld zł.
– Niepokojący jest także utrzymujący się wysoki odsetek firm z niespłaconymi zobowiązaniami. Obecnie jest to ponad 8 proc. wobec 4 proc. ogółem w całej gospodarce. A to oznacza, że niemal co 12. firma z sektora TSL zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, co zdecydowanie podnosi ryzyko współpracy z tymi podmiotami – alarmuje Paweł Szarkowski.
Wtóruje mu Jakub Kostecki, prezes zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso. W jego ocenie chroniczne zatory płatnicze są jedną z głównych barier dla rozwoju branży. Zleceniodawcy nagminnie wymuszają odroczone, często na 60, a nawet na 90 dni, terminy płatności.
– A przecież przewoźnicy codziennie ponoszą wysokie koszty działalności: zakupu paliwa, leasingu, wynagrodzeń kierowców czy opłat drogowych – zauważa Kostecki.
Najmocniej odczuwają to jednoosobowe działalności gospodarcze, w których długie oczekiwanie na pieniądze lub całkowity brak zapłaty są realnym zagrożeniem dla płynności finansowej.
Najniższa wiarygodność w gospodarce
Problemy z płynnością przekładają się na wiarygodność płatniczą całego sektora, która na tle reszty gospodarki wygląda fatalnie. Jak wskazuje Jakub Kostecki, świadczy o tym Analiza Wiarygodności Płatniczej (scoring) opracowana przez KRD. Podczas gdy w gospodarce aż 87 proc. firm uzyskało wysoką wiarygodność, to w przypadku branży TSL odsetek ten wynosi zaledwie 65,8 proc. Przeciętną ocenę uzyskało 21,5 proc. firm transportowych, a niską – aż 12,7 proc. Jak podsumowuje prezes Kaczmarski Inkasso, tak niekorzystnych wskaźników nie notuje żaden inny sektor gospodarki.
Ostateczną konsekwencją utraty płynności jest niewypłacalność. Dane firmy Coface nie pozostawiają złudzeń – branża TSL jest w epicentrum kryzysu. W ciągu trzech kwartałów tego roku niewypłacalność zgłosiły już 702 firmy. Trend jest zatrważający: w analogicznym okresie 2024 r. takich przypadków było 633, w 2023 r. – 406, a w 2022 r. – zaledwie 164.
Analitycy Coface wskazują, że za prawie 11-proc. dynamiką postępowań w transporcie (sektor ten odpowiada już za co ósmy przypadek niewypłacalności w Polsce) stoją wyzwania związane z fluktuacją wolumenu przewożonych ładunków, rosnącą presją kosztową i niedoborami kadr.
Słaby eksport i niemiecka zadyszka
Problemy firm transportowych pogłębia otoczenie makroekonomiczne, które tylko pozornie wydaje się sprzyjające. Choć polski PKB rośnie (według GUS o 3,3 proc. r/r w II kw.), a produkcja przemysłowa zwiększyła się we wrześniu o 7,4 proc. r/r, to kluczowy dla przewoźników eksport wciąż zostaje w tyle. GUS podał, że w okresie styczeń–wrzesień 2025 r. wyniósł on 1 143 mld zł. To wynik zaledwie o 0,8 proc. lepszy od ubiegłorocznego. Tymczasem polskie firmy transportowe, będące liderem w Europie, w dużej mierze żyją właśnie z eksportu.
Na niekorzyść działa też sytuacja u naszego głównego partnera handlowego. Co prawda produkcja przemysłowa, jak podał Federalny Urząd Statystyczny Niemiec, wzrosła we wrześniu 2025 r. o 1,3 proc. w porównaniu z sierpniem, to w porównaniu z ubiegłym rokiem nadal była niższa o 1,0 proc. Do tego produkcja w III kw. 2025 r. była o 0,8 proc. niższa niż w II kw.
Skutki są mierzalne: w pierwszych trzech kwartałach tego roku polski transport (łącznie) przewiózł 181 188,7 tys. ton ładunku. To o 12,7 proc. mniej niż przed rokiem.
Do słabnącego popytu dochodzi presja kosztowa. Pakiet Mobilności, rosnące wymogi związane z ESG, konieczność wymiany tachografów drugiej generacji, rosnące wynagrodzenia kierowców i coraz wyższe koszty finansowania – to wszystko uderza w rentowność. O ile duże firmy mają możliwość absorpcji tych wydatków, o tyle dla mikroprzedsiębiorców, będących trzonem branży, często są one ciężarem nie do udźwignięcia.
Kto ciągnie w dół, a kto ratuje statystyki
Kłopoty transportu drogowego przenoszą się na inne segmenty. Problemy ma sektor magazynowy, w którym długi według BIG InfoMonitor wzrosły z 355,8 mln zł do 398,3 mln zł. Rosną też zaległości w transporcie wodnym towarów (z 69,4 tys. zł do 69,7 tys. zł) oraz śródlądowym towarowym (z 9,8 mln zł do 10,4 mln zł).
Kto zatem odpowiada za symboliczną poprawę w ogólnych statystykach zadłużenia sektora TSL? Przede wszystkim działalność kurierska, która zredukowała swoje zaległości o 7,7 proc., oraz transport pasażerski (spadek aż o 51 proc.). Lepiej radzi sobie też transport rurociągowy (spadek długu o 2,8 proc.).
W obliczu rosnących problemów z płynnością eksperci przypominają, że jedynym ratunkiem dla wielu firm może być szybka windykacja. Regularne działania pozwalają utrzymać płynność. Statystyki są nieubłagane: dla spraw, w których przeterminowanie faktury nie przekracza 60 dni, skuteczność odzyskiwania należności sięga 80–85 proc. Gdy dług jest przeterminowany o rok, szanse na odzyskanie pieniędzy spadają do zaledwie 30–35 proc. Dla wielu firm transportowych może to być różnica między utrzymaniem się na powierzchni a dołączeniem do rosnącej kolejki niewypłacalności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.