Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister funduszy podpisała wspólną deklarację z regionami

Minister funduszy podpisała wspólną deklarację z regionami
Materiały prasowe / Fot. www.gov.pl
23 kwietnia 2025

Przyszłość polityki spójności, średniookresowa strategia rozwoju kraju do 2035 r., a także rola samorządów w inwestycjach, które będą realizowane z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności były głównymi tematami spotkania Katarzyny Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej, z marszałkami oraz przedstawicielami województw. Szefowa MFiPR i Olgierd Geblewicz, prezes Związku Województw RP, podpisali też Deklarację popierającą kluczową rolę regionów w polityce spójności UE.

– To ważny moment. Dzisiaj podpisaliśmy Deklarację popierającą kluczową rolę regionów w polityce spójności UE. Część państw opowiada się obecnie za decentralizacją funduszy unijnych, część stoi po przeciwnej stronie. KPO rozgrzało centralistyczne zapędy i wyobraźnię Komisji Europejskiej w tym kierunku. My, jak rzadko w Polsce, zarówno w rządzie jak i w regionach, opowiadamy się za zachowaniem samodzielnej roli samorządów w realizacji inwestycji z polityki regionalnej i rozwojowej – powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

– Mamy świadomość, że model myślenia i działania, który wypracowaliśmy w UE w ciągu ostatnich ponad 20 lat, znajduje się dzisiaj w kryzysie. Dlatego tym bardziej powinniśmy prezentować wspólne stanowisko, podkreślające potrzebę prowadzenia silnej polityki spójności po 2027 r. oraz silną rolę regionów w jej kształtowaniu – podkreślał Olgierd Geblewicz, który jest marszałkiem województwa zachodniopomorskiego.

W deklaracji podkreślono, że „Polska konsekwentnie utrzymuje i wzmacnia rolę regionów, mając na uwadze wartość ich doświadczenia, bliskości społecznej oraz zdolności do reagowania na lokalne potrzeby”.

Jak rozwiązać problem obliczania liczby mieszkańców

Dyskusję na temat trendów demograficznych utrudniają problemy związane z oszacowaniem liczby mieszkańców. Obowiązek meldunkowy nie spełnia swojej roli.

Włodzimierz Tutaj, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Częstochowy, wskazuje, że liczba stale zameldowanych mieszkańców w ewidencji spadła już jakiś czas temu poniżej 200 tys., choć w rzeczywistości sytuacja nie wygląda tak źle. Według ubiegłorocznych danych GUS Częstochowa nadal ma ok. 205 tys. mieszkańców, a realnie jest ich jeszcze więcej, według szacunków 215–220 tys. W mieście jest wiele pracujących i mieszkających osób m.in. z Ukrainy, z Białorusi i innych krajów wschodnich.

– Jest ich na pewno w sumie ok. 15 tys., a zameldowanych czasowo mamy w ewidencji tylko ok. 3 tys. Są też uczący się tu studenci, z których część u nas zostanie, zdobywając pracę, zakładając rodziny. Faktem jest jednak, że ubywa nam stale zameldowanych mieszkańców – tłumaczy Włodzimierz Tutaj.

Pod koniec lutego odbyło się Seminarium Zespołu ds. Statystyki Publicznej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego „Wyzwania badawcze i metodologiczne obliczania liczby ludności Polski”. Jak podał w komunikacie Związek Gmin Wiejskich RP (ZGWRP), przedstawiciele GUS zauważyli, że w statystyce publicznej w UE odchodzi się od spisów powszechnych przeprowadzanych co 10 lat. Zaprezentowali także koncepcję określania liczby mieszkańców w siatce kilometrowej na podstawie śladów życia i pobytu. GUS dysponuje wykazem osób, którym jest nadawany unikalny numer statystyczny (UNS). Jak zauważa ZGWRP, z przekazanej informacji wynika, iż urząd jest w stanie przypisać adres do 99,97 proc. osób z wykazu, a 95,87 proc. tych adresów ma współrzędne geograficzne.

– Eksperymentalny wykaz dawałby duże możliwości dla gmin odnośnie do naliczenia opłaty za zagospodarowanie odpadów, gdyby GUS mógł określić liczbę mieszkańców dla konkretnego adresu – zauważył Krzysztof Kalinowski, wójt gminy Dębe Wielkie, członek komisji rewizyjnej ZGWRP.

Brak danych dotyczących zamieszkania w aktach notarialnych dotyka ewidencji gruntów i budynków, co oznacza problemy w sprawach administracyjnych z ustaleniem stron postępowania. Krzysztof Kalinowski zgłosił też problem z realizacją ustawy o funduszu sołeckim. Kwotę funduszu w gminie wylicza się na podstawie danych o liczbie mieszkańców według GUS. Jednak rozdział środków jest dokonywany według bazy meldunkowej. Krzysztof Kalinowski podkreślił, że należy zmienić ustawę o funduszu sołeckim, aby dane o liczbie mieszkańców były porównywalne.

JPO

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.