Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski biznes wypatruje końca wojny w Ukrainie

Polski biznes wypatruje końca wojny w Ukrainie
Materiały reklamowe
2 sierpnia 2023

Jacek Szugajew, prezes KredoBanku wchodzącego w skład grupy PKO BP, przypomniał, że Polska jest obecnie dla Ukrainy głównym partnerem handlowym. W imporcie wyprzedzają nas tylko Chiny. Również dla Polski Ukraina jest ważnym kooperantem. Już 25 tys. ukraińskich firm otworzyło u nas swe oddziały – to ponad 20 proc. wszystkich zagranicznych firm działających w naszym kraju. Współpraca widoczna była już wcześniej, ale wojna ją zintensyfikowała. Szugajew podkreślił jednocześnie, że dopóki wojna się nie skończy, duże inwestycje w Ukrainie się nie pojawią. Biznes potrzebuje bowiem stabilnego otoczenia.

Zachód jest zainteresowany inwestycjami w Ukrainie, ale czeka na zakończenie wojny. Polska może być istotnym partnerem biznesowym dla Kijowa ze względu na położenie, rozwiniętą logistykę i doświadczenia we współpracy z tym krajem – to główne wnioski z debaty „Strategiczne partnerstwo przemysłowe Polska – Ukraina”.

Szanse większe od ryzyka

Między naszymi krajami rozwija się handel, eksportują i importują obie strony. Na półkach ukraińskich sklepów pełno jest polskich towarów, szczególnie artykułów spożywczych. Rośnie popyt na materiały budowlane, bo kraj na bieżąco stara się odbudowywać ze zniszczeń – pewne inwestycje, jak odbudowa mieszkań, szkół, szpitali, nie mogą czekać na koniec wojny. Ale realizowane są też projekty OZE, inwestycje w obszarze biogazowni, fotowoltaiki, magazynowania energii. Pomagają one stabilizować system energetyczny w trudnych momentach.

– Nasze szanse współpracy są duże, po wojnie większe, bo wtedy część ryzyka, o którym dziś mówimy, zniknie. To nie znaczy, że go nie będzie. Pozostaną inne ryzyka, ale nie będzie największego wyzwania, jakim jest wojna – zaznaczał Szugajew. Dodał, że Polska powinna szykować instrumenty niwelujące ryzyko wejścia firm do Ukrainy. Mogą je zaoferować takie instytucje, jak KUKE, PFR, BGK.

– My też bierzemy w tym udział – stwierdził szef KredoBanku.

KUKE nieprzerwanie działa na rynku ukraińskim. Bez tego handel w obecnej sytuacji byłby trudny. Strona ukraińska nie chce płacić z góry za towary, bo chce je najpierw zobaczyć, ocenić ich jakość i terminowość dostaw. Z kolei w przypadku polskich dostawców naturalnym odruchem jest wymaganie od partnera płatności z góry, bo nie wiadomo, czy w ciągu najbliższych miesięcy utrzyma on płynność.

– KUKE jako jedyny ubezpieczyciel eksportu na świecie przez cały czas działań wojennych na Wschodzie udziela polis ubezpieczeniowych. Statystyki pokazują, że obroty ubezpieczone przekroczyły poziom przedwojenny, mimo trudnej sytuacji – mówił Jan Sarnowski, członek zarządu KUKE.

Z drugiej strony coraz więcej producentów ukraińskich szuka możliwości uruchamiania produkcji w Polsce za pomocą specjalistycznych produktów ubezpieczeniowych ułatwiających takie działania. – Kilkanaście podmiotów, w tym jeden z kluczowych ukraińskich producentów musztardy, rozpoczęło już budowę zakładów w Polsce – poinformował członek zarządu KUKE.

Potencjał transformacji

Ukraina widzi duży potencjał w rozwoju zielonej energetyki, która ma nie tylko poprawiać jakość powietrza, ale też zapewniać bezpieczeństwo energetyczne. Przedstawiciele Kijowa widząc, jak ważne jest to zagadnienie dla Unii Europejskiej, chcą też podjąć to wyzwanie z uwagi na swoje przyszłe członkostwo we Wspólnocie. Jarosław Demczenkow, wiceminister ds. integracji europejskiej w ministerstwie energetyki Ukrainy, podkreślał, że należy przyspieszyć transformację energetyczną.

Kijów chce budować elektrownie fotowoltaiczne i wiatrowe. Zanim paliwa kopalne na dobre znikną z użycia, konieczna będzie dalsza eksploatacja ukraińskich złóż gazu. – Musimy mieć rezerwy gazu, by zapewnić obywatelom energię elektryczną i cieplną w kolejnym sezonie grzewczym – tłumaczył Demczenkow. Wyjaśnił, że chodzi o innowacyjne projekty dotyczące gazu i infrastruktury energetycznej. Wskazywał na potrzebę rozbudowy systemu przesyłowego i dystrybucyjnego i zwiększenia przepustowości interkonektorów. W tym kontekście akcentował dobre perspektywy współpracy z Polską. Dodał, że Ukraina podpisała również umowę z firmami amerykańskimi, które dostarczą jej małe reaktory jądrowe.

Demczenkow wyraził opinię, że Ukraina ma duży potencjał, by przyciągać kapitał zagraniczny, a obecny czas musi wykorzystać na poprawę ram regulacyjnych. Zapewnił, że inwestorzy będą mogli liczyć na odpowiednie zabezpieczenia i dobre przepisy. Celem jest też stworzenie korzystnych warunków dla polskiego kapitału, by we współpracy z nim realizować wiele projektów energetycznych. Widoczne jest duże zaciekawienie polskiego biznesu projektami odbudowy energetycznej.

– Ważna jest też współpraca w sektorze gazu, możemy magazynować gaz, możemy wydobywać własny i eksportować do Polski. Na razie wykorzystujemy własne zasoby na potrzeby wewnętrzne. Pozyskujemy też biogaz – tu także pojawiają się możliwości współpracy z polskim biznesem. Polska jest naszym przyjacielem, partnerem, jesteśmy mentalnie blisko siebie, mamy mnóstwo punktów stycznych, jeśli chodzi o gospodarkę – dodał ukraiński wiceminister.

Więcej prawa, mniej oligarchów

Przedstawicielstwo Orlenu w Kijowie obserwuje tamtejszy rynek z myślą o powojennej aktywności w tym kraju. – Jednak już teraz musimy śledzić, co się dzieje. Trzeba być gotowym na moment zakończenia wojny – wyjaśnił Piotr Sabat, członek zarządu ds. rozwoju w grupie Orlen. Według niego sektory interesujące z punktu widzenia koncernu to m.in. energetyka i obrót gazem. Spółka przygląda się, w jakim kierunku będzie szła ukraińska legislacja.

– Ona będzie musiała zbliżać się do unijnej, to ułatwi działanie – dodał. Wskazywał, że oligarchizacja sektora paliwowo-energetycznego widoczna w Ukrainie musi zostać ograniczona, by zainteresowanie inwestycjami państw unijnych w tym obszarze było większe. Orlen działał na rynku ukraińskim już przed wojną, eksportował oleje za pośrednictwem spółki Orlen Oil, sprzedawał też pokaźne wolumeny paliw płynnych poprzez Orlen Lietuva.

Tomasz Wróblewski, prezes Warsaw Enterprise Institute, mówił o akcesji Ukrainy do UE. – To trudny proces, więcej jest dyskusji niż namacalnych zmian, wszystko dzieje się powoli. Ale zmienia się też Unia, proces legislacyjny przyspieszył, zwłaszcza w dziedzinie energetyki – opisywał. Dodał, że rozszerzenie Wspólnoty o Ukrainę będzie wymagało dalszych zmian w UE. Wskazał choćby na obecną politykę rolną, która nie wytrzymałaby tak dużego potencjału rolniczego Ukrainy.

– Za mało o tym rozmawiamy. Proces będzie długi i trudny. Im dłużej będzie trwał, tym większe będą się pojawiały wyzwania i zapory dla Ukrainy. UE dziś nie jest przygotowana na przyjęcie tak potężnego państwa, co widać choćby po przemyśle spożywczym. To niezwykle ważny aspekt, który trzeba mieć na uwadze – zauważył dodając, że już dziś trzeba szukać odpowiednich rozwiązań.

ms

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.