Dziennik Gazeta Prawana logo

Kosmetyki na fali

13 czerwca 2023

Ważną częścią przemysłu chemicznego w Polsce jest sektor kosmetyczny, który liczy się nie tylko w Europie, lecz także na świecie

W I kw. tego roku z polskich fabryk wyeksportowano 165 tys. t produktów perfumeryjnych, kosmetycznych i toaletowych za 5,675 mld zł – wynika z danych GUS. Oznacza to wzrost odpowiednio o 5,8 proc. i 31 proc. r/r. Sektor po trudnym okresie pandemii umacnia swoją pozycję na arenie międzynarodowej mimo kryzysu wywołanego wojną w Ukrainie i wysoką inflacją.

Jest to w dużej mierze zasługą pozyskiwania nowych kontraktów na już zdobytych rynkach, jak Włochy czy Niemcy, ale i wchodzenia na nowe.

– Z powodu agresji Rosji na Ukrainę przedsiębiorcy stracili możliwość kooperacji z kontrahentami na Wschodzie. W sumie udział tych obu krajów w eksporcie to 12 proc. – zauważa Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.

Jeśli chodzi o podbój nowych rynków, to mowa przede wszystkim o Bliskim Wschodzie, w tym o Zjednoczonych Emiratach Arabskich, na które już od lat z nadzieją spogląda wielu producentów znad Wisły. To jeden z największych i najdynamiczniej rozwijających się rynków. Na kosmetyki wydaje się tam najwięcej wśród krajów regionu MENA (Bliski Wschód i Afryka Północna), ok. 247 dol. na mieszkańca.

Kierunek ten obrały m.in. Eveline Cosmetics, Dr Irena Eris, Ziaja czy Miraculum. Ta ostatnia spółka, założona w 1924 r. i skupiająca w portfolio 11 marek, w I kw. tego roku wyeksportowała towar za 3,5 mln zł (wzrost o 44 proc. r/r). Kwiecień przyniósł kolejne 1,2 mln zł sprzedaży za granicą – o 111 proc. więcej niż rok temu. Jak skomentował wyniki Marek Kamola, członek zarządu Miraculum, to efekt konsekwentnie realizowanej strategii spółki i zawartych kontraktów zagranicznych oraz zrealizowania dostaw m.in. do partnerów z Hiszpanii, Mołdawii, Palestyny, Jordanii i Kanady. W II kw. firma realizuje zamówienia m.in. do kontrahentów z Arabii Saudyjskiej o łącznej wartości 75 tys. dol.

Kosmetyki z Polski są dostępne na 175 rynkach. Najwięksi ich odbiorcy to: Niemcy, Wielka Brytania, Rosja, Czechy, Belgia, Francja, Kazachstan, Ukraina, Włochy i Niderlandy.

– Jeśli chodzi o rynki pozaeuropejskie, to najwięcej wysyłamy do Wietnamu, Kuwejtu, ZEA, Korei, Chin, Indii, Jordanii, Maroka, Egiptu. Kosmetyki z Polski idą też na Dominikanę, do Panamy czy Nigerii – wylicza Blanka Chmurzyńska-Brown.

Polska zajmuje 5. miejsce w eksporcie kosmetyków w Europie i 14. na świecie. W naszym kraju działa ok. 2 tys. podmiotów produkujących kosmetyki.

Producenci z Polski są znani przede wszystkim z preparatów do upiększania i pielęgnacji skóry, perfum i wód toaletowych oraz past, proszków i płynów do czyszczenia zębów. To, plus wciąż wysoki popyt na polskim rynku sprawia, że produkcja sprzedana przedsiębiorstw zajmujących się wytwarzaniem wyrobów kosmetycznych i toaletowych od kilku lat utrzymuje się na poziomie ok. 7,5 mld zł. To zasługa zarówno polskich, jak i zagranicznych koncernów, które wybrały nasz kraj na miejsce rozwoju swojej działalności. Mowa o takich firmach, jak: L’Oreal, Avon, Nivea, Oriflame czy Procter & Gamble, które umieściły w naszym kraju swoje największe zakłady produkcyjne. Tylko fabryka L’Oreal wytwarza 380 mln produktów rocznie, czyli ponad 1 mln dziennie.

Polski przemysł kosmetyczny cieszył się dobrą pozycją już przed 1989 r. Ponad 100-letnie doświadczenie w produkcji pozwoliło zbudować zaplecze produkcyjne na wysokim poziomie i dało dostęp do wykwalifikowanych pracowników. Polska gwarantuje wysoką jakość, bezpieczeństwo i innowacyjność. Daje też dostęp do surowców, dzięki rozwiniętemu przemysłowi chemicznemu. Choć, jak zauważają eksperci, dziś przemysł kosmetyczny zaczyna mieć więcej wspólnego z farmaceutycznym niż chemicznym. A to dlatego, że rośnie wykorzystanie naturalnych składników coraz bardziej wrażliwych na zagrożenia mikrobiologiczne, w związku z ograniczaniem stosowania konserwantów. Przemysł kosmetyczny, jak cały sektor chemiczny, zaczyna być w związku z tym coraz bardziej zielony.

– Siła tkwi w ludziach i ich kompetencji. Dzięki temu w polskich fabrykach można zrobić wszystko. Szczególnie że pracownicy są otwarci na innowacje i wyzwania. To wszystko przekłada się też na jakość. Mamy mało reklamacji i skarg – mówi Sebastian Gąszczak, dyrektor działu ETNSHE w L’Oréal Warsaw Plant, podkreślając, że przyczynia się do tego bezpieczeństwo i warunki pracy oferowane w fabrykach.

Swoją rolę odgrywa także położenie geograficzne i dynamiczny rozwój infrastruktury.

– Centralna lokalizacja Polski na mapie Europy była ważnym czynnikiem dla światowych graczy w latach 80. Dziś w jednym miejscu mieszą się międzynarodowe korporacje i ich największe zakłady produkcyjne. Jednocześnie pozwala to dużym i średnim przedsiębiorstwom rozwijać się w wysoce konkurencyjnym środowisku – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown. Rodzime podmioty stale umacniają swoją pozycję. W ciągu siedmiu lat podwoili swój udział w ogólnych przychodach branży, przekroczył on 40 proc.

Warto dodać, że polski przemysł kosmetyczny należy nie tylko do jednego z najlepiej rozwiniętych w Europie, lecz także do bardziej nowoczesnych. Dowodzi tego transformacja ekologiczna, na którą firmy przeznaczają znaczące kwoty. Tylko L’Oreal Polska zainwestował w innowacyjne rozwiązania 1 mld zł. ©

PAO

Eksport branży kosmetycznej
Eksport branży kosmetycznej
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.