Dziennik Gazeta Prawana logo

Firmy chemiczne mierzą się z zieloną rzeczywistością

13 czerwca 2023

Transformacja to proces, przez który musi przejść cały przemysł, w tym również branża chemiczna, która jest trzecim emitentem dwutlenku węgla w Unii Europejskiej. Inwestycje trwają, także w Polsce. Czas nagli, nie ma miejsca na zwłokę

Sektor chemiczny to czwarty co do wielkości przemysł w UE zatrudniający ponad 1,2 mln osób, a pośrednio wspierający 3,6 mln miejsc pracy. Wartość jego sprzedaży w 2020 r. wyniosła prawie 500 mld euro. Chemikalia są obecne w ok. 95 proc. wytwarzanych towarów. Wykorzystywane są w przemyśle budowlanym, farmaceutycznym, elektronicznym, motoryzacyjnym, opakowaniowym, w rolnictwie i wielu innych branżach.

Chemia, trzeci emitent dwutlenku węgla w Unii Europejskiej, ustępuje pod względem emisji jedynie przemysłowi cementowemu i hutnictwu. Dzieje się tak głównie dlatego, że paliwo wykorzystywane jest tu nie tylko jako źródło energii, ale też jako surowiec, wkład. Tym bardziej potrzebne są pilne działania w kierunku transformacji sektora.

Wiele zostało już zrobione. Mimo że produkcja chemiczna wzrosła od 1990 r. o ponad 47 proc., emisje gazów cieplarnianych w sektorze w UE spadły o 54 proc., a zużycie energii elektrycznej zmniejszyło się o 21 proc. Branża jest drugim co do wielkości inwestorem w obszarze badań naukowych i innowacji. Firmy chemiczne są świadome, że muszą podejmować kolejne działania, przyjmując pozycje liderów w procesie transformacji.

Sytuację mocno skomplikowała wojna w Ukrainie, która przerwała łańcuchy dostaw, wywołując kryzys energetyczny. Nastąpił m.in. wstrząs na rynkach gazu. Wiele europejskich krajów było uzależnionych od dostaw z Rosji, a te zostały wstrzymane. To przełożyło się na ceny, które doszły do historycznie wysokich poziomów. A przecież gaz wykorzystywany jest w sektorze nie tylko jako paliwo, ale też jako wsad. Transformacja ma uodpornić branżę chemiczną na tego typu wstrząsy. Doświadczenie ostatnich kilkunastu miesięcy utwierdziło biznes w przekonaniu, że to właściwy kierunek.

Mapa drogowa dla firm

Komisja Europejska przedstawiła dokument prezentujący ścieżkę transformacji przemysłu chemicznego w Unii Europejskiej. To rodzaj mapy drogowej dla firm z branży, które do 2050 r. muszą stać się neutralne dla klimatu, wpisać się w gospodarkę obiegu zamkniętego i digitalizować procesy, opierając się na bezpiecznych i zrównoważonych chemikaliach. Wszystko to oznacza ogromne inwestycje.

Wśród wytycznych Komisji znalazły się takie kwestie, jak współpraca sektora na rzecz innowacji, rozwijanie dostaw czystej energii i dywersyfikacja surowcowa. UE wskazuje też na konieczność elektryfikacji procesów, rozwoju technologii wodorowych, rynków biogazu, poprawę wydajności procesów, a także utylizację oraz wychwyt i składowanie dwutlenku węgla.

Firmy chemiczne działające w Polsce już od dłuższego czasu dostosowują swoje strategie do bieżących wyzwań związanych z transformacją.

– Od lat przedsiębiorstwa sektora chemicznego prowadzą liczne działania w zakresie ograniczenia oddziaływania na środowisko. Według danych GUS koszty bieżące netto przemysłu chemicznego w 2020 r. związane z ochroną środowiska stanowiły 50 proc. sumarycznych kosztów ponoszonych przez wszystkie sektory przetwórstwa przemysłowego. Największe wydatki związane były z ochroną powietrza, stanowiły one aż 65 proc. wszystkich nakładów, a kolejnymi ważnymi obszarami były działania związane z ochroną wód oraz gospodarka odpadami – informuje DGP Polska Izba Przemysłu Chemicznego.

Badania przeprowadzone wśród podmiotów zrzeszonych w izbie wskazują, że w 2021 r. prawie 53 proc. ankietowanych podmiotów ograniczyło wielkość emisji zanieczyszczeń do powietrza. Całkowita wielkość emitowanych gazów była o 6 proc. niższa niż rok wcześniej. Istotne zmiany zarejestrowano w obszarze emisji pyłów do powietrza – tu 42 proc. podmiotów zmniejszyło emisję, przy czym aż 63 proc. z procesów spalania paliw. Wielkość emisji w tym przypadku była o 14 proc. mniejsza niż w 2020 r.

Polska chemia przykłada także dużą wagę do efektywnego gospodarowania odpadami. W 2021 r. 33 proc. ankietowanych podmiotów zredukowało ich poziom, przy czym 40 proc. zwiększyło ilość odpadów poddawanych recyklingowi, a 33 proc. ograniczyło wysyłki na składowiska.

– Jeśli polska chemia ma nie przegrać z wewnątrzwspólnotową konkurencją, tempo inwestycji powinno być jak najszybsze – podkreśla Polska Izba Przemysłu Chemicznego.

Na zieloną stronę

Ciech, który jest m.in. drugim producentem sody kalcynowanej i oczyszczonej w UE oraz największym producentem soli warzonej w Polsce, chce być neutralny klimatycznie w 2040 r. W najbliższej perspektywie, do 2024 r., priorytetowo traktuje transformację energetyki. Spółka argumentuje, że bez tego nie byłoby możliwe podążanie w kierunku bardziej zrównoważonej i zdekarbonizowanej produkcji, jest to bowiem bardzo energochłonny biznes.

Firma od dawna pracuje nad projektami pozyskiwania energii z odpadów i biomasy, a także odzysku energii cieplnej w zakładach produkcyjnych. Analizuje też możliwości wykorzystania na szerszą skalę OZE i energii jądrowej. Zainstalowane zostały panele fotowoltaiczne w kilku spółkach grupy, w tym w Ciech Pianki, Ciech Sarzyna, Ciech Cargo, Ciech Vitro i Ciech Nieruchomości. Dzięki nim w skali roku produkowane jest prawie 230 MWh zielonej energii. Fotowoltaika ogranicza emisję CO2 o ok. 160 t i przynosi oszczędności. Podobne instalacje będą powstawały w kolejnych lokalizacjach.

Ciech zrobił dużo w zakresie zwiększania efektywności produkcji i ograniczania zużycia zasobów, transformując biznes sodowy. Zmniejszona została energochłonność w tym obszarze, jednocześnie odzyskiwana jest energia, w tym cieplna, z procesów produkcyjnych.

W fabrykach w Inowrocławiu i Stassfurcie już działa, a w zakładzie w Janikowie jest wdrażany system APC (Advanced Process Control), który optymalizuje procesy produkcji, zmniejszając zużycie surowców. To może przyczynić się do zwiększenia wyniku EBITDA biznesu sodowego w skali roku o kilka milionów złotych w przypadku każdego z zakładów. Z kolei symulator linii produkcyjnej sody opracowany wspólnie z Siemensem pozwala osiągać wyższą wydajność w procesie powstawania tego produktu.

Także autorskie rozwiązania, takie jak zawracanie dwutlenku węgla w procesie produkcji sody czy projekt „Karbonizacja plus”, zwiększają efektywność wykorzystania surowców, prowadząc jednocześnie do ograniczania emisji CO2.

Ciech opracował również metodę odzyskiwania tzw. soli wypadowej powstającej podczas procesu produkcji sody kalcynowanej. Wdrożone w fabryce w Inowrocławiu rozwiązanie pozwala na zmniejszenie emisji chlorków w ściekach o ok. 7,5 tys. t rocznie, umożliwia też odzyskiwanie z procesu produkcji ok. 40 tys. m sześc. solanki, która może być potem ponownie wykorzystana do wytwarzania sody. Innowacja pozwala także na zmniejszenie zużycia pary technologicznej, co szczególnie w okresie wysokich cen surowców energetycznych i praw do emisji CO2 zwiększy efektywność inowrocławskiego zakładu.

Ciech zamierza również ograniczyć zużycie węgla w zakładzie w Inowrocławiu, przechodząc na pozyskiwanie energii z odpadów. Taki proces przeprowadził już w swojej fabryce w Stassfurcie.

Oprócz tego podejmowane są drobniejsze działania, jak rozwój floty wózków elektrycznych czy wymiana opraw oświetleniowych w zakładach produkcyjnych.

– Tylko w zakładzie Ciech Soda Polska zainstalowano 14 tys. opraw LED, co wpłynęło na redukcję emisji o 8 tys. t CO2 rocznie i na oszczędność ponad 10 tys. MWh energii elektrycznej w ciągu roku – informuje spółka.

Skoordynować transformację

Firma chemiczna BASF chce być neutralna klimatycznie do 2050 r. W średnim okresie, do 2030 r., zamierza zredukować emisję dwutlenku węgla o 25 proc. względem 2018 r. W ramach grupy powołano specjalny dział, który ma koordynować działania związane z transformacją. W ostatnich 10 latach koncern wydawał rokrocznie na działania prośrodowiskowe do 250 mln euro, a na badania i rozwój 2 mld euro. W 2021 r. ogłosił dodatkowy budżet specjalny w wysokości 4 mld euro na działania proekologiczne do 2030 r.

BASF koncentruje się na redukcji emisji gazów cieplarnianych, ograniczaniu zużycia surowców kopalnych, przechodzeniu na zielone źródła energii, na gospodarce obiegu zamkniętego oraz na rozwoju bezpiecznych, zrównoważonych projektów. Firma stworzyła narzędzie do liczenia śladu węglowego (SCOTT). Dzięki niemu niemal 50 tys. produktów grupy ma już obliczony taki ślad. Teraz spółka oferuje narzędzie innym dużym firmom, by ujednolicać metodologię obliczeniową.

Firma inwestuje w farmy wiatrowe na Morzu Północnym – w 2021 r. podpisana została umowa na zakup przez BASF 49,5 proc. udziałów w farmie Hollandse Kust Zuid należącej do Vattenfall. Po pełnym uruchomieniu będzie to największa i w pełni komercyjna morska farma wiatrowa na świecie. Koncern zbudował niedawno nową farmę fotowoltaiczną przy swojej fabryce w niemieckim Schwarzheide produkującą 25 GWh energii rocznie. Planuje realizację kolejnego projektu fotowoltaicznego podobnej wielkości, tym razem w partnerstwie z innymi podmiotami. Jednocześnie kupuje energię ze źródeł odnawialnych dla wszystkich fabryk w Europie, także do polskiego zakładu w Środzie Śląskiej.

BASF opracował model recyklingu baterii litowo-jonowych. Firma produkuje materiały do baterii wykorzystywanych w samochodach elektrycznych. Do ich produkcji niezbędne są metale krytyczne, m.in. lit i nikiel. Dzięki recyklingowi odzyskuje je i ponownie wykorzystuje w procesie produkcyjnym. W ten sposób nie dość, że zmniejsza emisję, to jeszcze zagospodarowuje odpad, jakim są zużyte baterie.

Odejść od węgla

Także Grupa Azoty, lider krajowego rynku nawozowego i jedna z wiodących grup kapitałowych branży nawozowo-chemicznej w Europie, podjęła wyzwanie związane z transformacją. W ramach strategii przyjętej jesienią 2021 r. uruchomiła projekt „Zielone Azoty”. Celem jest zmniejszenie emisyjności instalacji i dekarbonizacja. Koszt związanych z tym inwestycji do końca dekady wyniesie prawie 2,7 mld zł. Grupa planuje odchodzić od węgla, przejściowo korzystając z gazu. Do 2030 r. ma nastąpić redukcja zużycia węgla o 65 proc. w porównaniu z rokiem 2020. Emisja dwutlenku węgla w przypadku energetyki własnej ma spaść do końca dekady względem 2020 r. o 34 proc., a w przypadku energii kupowanej z zewnątrz – o 51 proc. Celem jest redukcja udziału energii elektrycznej i cieplnej z węgla do poziomu poniżej 50 proc. łącznej energii zużywanej w 2030 r.

Firma stawia na zieloną energię, w tym ze słońca i wiatru. Łączna moc nowych źródeł OZE w 2030 r. ma osiągnąć ok. 300 MW. Inwestycje mają być prowadzone w ramach grupy, choć możliwe jest też zaangażowanie się w projekty zewnętrzne. Przedstawiciele spółki szacują, że w wyniku tych działań koszty zakupu energii spadną o ponad 200 mln zł w skali roku, a średni udział OZE w produkcji energii elektrycznej wyniesie 40 proc. Azoty chcą też iść w kierunku oszczędzania energii i poprawy efektywności energetycznej w instalacjach.

Ale zielony zwrot nie ogranicza się do kwestii energetycznych. Firma planuje współtworzyć rynek wodorowy. Już dziś jest ona liczącym się producentem wodoru i jednocześnie jego istotnym przetwórcą, na razie nie jest to jednak wodór zielony. Założeniem jest, by dzięki własnym źródłom odnawialnym w przyszłości produkować zielony wodór w procesie elektrolizy.

Grupa Azoty inwestuje też w badania i rozwój, co również ma pomóc w osiągnięciu celów nakreślonych w Europejskim Zielonym Ładzie. I tak np. trwają prace m.in. nad biodegradowalnymi otoczkami granulowanych nawozów, nad nawozami dla terenów leśnych czy nad formułami nawozowymi wzbogaconymi o mikroelementy w wyniku zagospodarowania odpadów. Spółka będzie szła w kierunku precyzyjnego rolnictwa, które ma poprawić efektywność nawożenia. Wcześniej zapowiadała, że będzie też analizować możliwość budowy SMR-ów, czyli małych reaktorów atomowych przy swoich zakładach.

Na początku czerwca głośnym echem odbiło się ogłoszenie możliwości przejęcia Zakładów Azotowych Puławy (z Grupy Azoty) przez PKN Orlen. Due diligence ma się rozpocząć w lipcu. Wśród potencjalnych korzyści wymieniane jest wsparcie inwestycyjne Puław przez Orlen w zakresie inwestycji w nisko- i zeroemisyjne źródła energii oraz wspólna polityka w zakresie dekarbonizacji i „zazielenienie” amoniaku (zwiększenie udziału surowców nieemitujących CO2).

Transformacja polskiej chemii jest niezbędna. Nie ma czasu na zwłokę, jeśli branża chce zachować konkurencyjność, musi już teraz podejmować zdecydowane działania. Wkrótce każdy producent będzie rozliczany ze śladu węglowego, a ci, którzy nie nadążą ze zmianami, przestaną być konkurencyjni. Trzeba mieć też na uwadze koszty zakupu praw do emisji dwutlenku węgla, które będą istotnie rosły. Transformacja to wielkie wyzwanie i ogromny koszt. Z drugiej jednak strony to również szansa na rozwój biznesu, atrakcyjnych miejsc pracy, a przede wszystkim perspektywa życia w lepszym otoczeniu dzięki powstrzymaniu negatywnego wpływu przemysłu na środowisko i zapobieganiu zmianom klimatycznym. Jak podnosi sama branża, ważne są nie tylko wyznaczane jej cele, lecz także ścieżka, która ma do nich prowadzić. Postuluje również, aby w całym procesie brać pod uwagę konkurencję ze strony Azji. ©

ms

Przemysł chemiczny w Polsce
Przemysł chemiczny w Polsce
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.