wydanie cyfrowe

Już nigdy nikomu niczyjego numeru nie podam

720608_big_photo_imagefot. Darek GolikMarcin Szumowski menedżer specjalizujący się w zarządzaniu projektami badawczymi i inwestycyjnymi w branży biotechnologicznej oraz diagnostyki medycznej. Współzałożyciel i prezes zarządu OncoArendi Therapeutics SA
Nie zarobiłem złotówki na pośrednictwie, na ułatwianiu kontaktów, a robię to rutynowo w biznesie. Jeśli sam nie jestem zainteresowany, to kontaktuję firmę A z firmą B i nie oczekuję niczego w zamian

Z Marcinem Szumowskim rozmawia Robert Mazurek

Posada brata pomaga?

Jak kula u nogi.

Raczej złota kula – odkąd Łukasz Szumowski wszedł do rządu, dostaliście 74 mln zł z grantów.

A wcześniej 108 mln, z czego za poprzedniej władzy 84 mln! Byliśmy nieporównanie mniejszą firmą i dostawaliśmy każdy grant, o który aplikowaliśmy. To się skończyło za PiS-u.

Wkurza się pan?

Czuję się bezradny. Jestem poważnym, pięćdziesięcioletnim facetem, prezesem sporej firmy giełdowej. W Stanach zaczynałem od zera, tam skończyłem studia, tam zrobiłem doktorat, tam byłem profesorem na dwóch uniwersytetach. Wreszcie, to w Ameryce zrobiłem MBA, w Polsce pracowałem z sukcesami w najlepszym instytucie PAN, a dziś w gazetach funkcjonuję jako „brat ministra”.

Nie brzmi to najlepiej.

Prawda? Taki cwaniaczek, co to przybyszowi z prowincji kolumnę Zygmunta opchnie, a od rządu grant skręci.

Drugi Misiewicz.

I co ja mam z tym zrobić?

Powiedzieć prawdę. Nie widzi pan konfliktu interesów w tym, że wiceministrem nauki zostaje brat, a pan dostaje granty?

To nie on je przyznawał.

Nadzorował to jego kolega wiceminister.

I jak Łukasz był w tym ministerstwie, to dostaliśmy raptem jeden grant na 29,5 mln.

Resztę dostaliście, kiedy był ministrem zdrowia.

Powtórzę: dostawaliśmy granty od 2012 r., od początku działalności. Mój brat zostaje wiceministrem w listopadzie 2016 r. i od tego czasu zaczynają się schody.

Jakie schody?

Od listopada 2017 do listopada 2019 r. nie dostaliśmy nic, przez dwa lata ani złotówki. Składaliśmy wnioski czterokrotnie, odwoływaliśmy się za każdym razem i nic! To są te korzyści z bycia starszym bratem ministra.

Mieliście gorsze wyniki badań?

Ani trochę, to było zresztą potwierdzone, projekty szły do przodu, a grantów nie było. Fakty są takie, że dostajemy dziś znacząco mniej niż inne spółki zajmujące się tym samym i dużo mniej niż za poprzedniej władzy. Mogę to wykazać na wszystkie sposoby, w każdej tabeli. Kogoś to interesuje?

Mnie?

To niech pan zrozumie, że jesteśmy spółką giełdową, audytowaną co miesiąc przez różne organy, na wszystkie możliwe sposoby. Każda złotówka z grantu musi pójść transparentnie na badania. Nikt z nas tego do kieszeni nie bierze.

Kto z was ma większe kłopoty?

Ja uważam, że ja, Łukasz pewnie, że on…

A dlaczego pan?

Bo nie mogę prowadzić firmy. Zamiast organizować badania i szukać sponsorów, muszę odpowiadać na ataki prasowe. Liczba błędów i przeinaczeń jest taka, że ręce opadają. Poważne tytuły nawet nie są w stanie sprawdzić, jak mam na imię, a do sprostowania nadaje się co drugie zdanie.

To prostujcie.

Prostujemy, nikt tego nie publikuje, a my nie mamy czasu na pracę. To jakiś obłęd. Czasami trudno to nawet prostować, bo całość opiera się nie na faktach, a na wrażeniach. Co prawda firma całkiem legalnie dostała granty, ale skoro jeden brat jest ministrem, a drugi biznesmenem, to sami rozumiecie...

Faktycznie przestępstwa nikt panu nie zarzucił.


Chcesz zobaczyć pełną treść artykułu?
* jeśli posiadasz wykupioną e-prenumeratę
Nasz serwis wykorzystuje wyłącznie najnowsze technologie, aby zapewnić użytkownikowi najwyższą jakość usług. Prosimy o zaktualizowanie przeglądarki, aby poznać pełne możliwości naszego serwisu. Pobierz Microsoft Edge, aby korzystać z serwisu.