wydanie cyfrowe

Mamy całkiem dobry kryzys

718834_big_photo_imagefot. Darek GolikPaweł Dobrowolski główny ekonomista Polskiego Funduszu Rozwoju, współpracuje z Instytutem Sobieskiego
Spójrzmy na dzienne zużycie prądu, bo to w tej chwili jedyne dane, które mogą nam coś powiedzieć o poziomie działalności gospodarczej. We Włoszech to zużycie spadło nawet o 30 proc., u nas mamy spadki jednocyfrowe

Z Pawłem Dobrowolskim rozmawia Robert Mazurek

Jest pan obrzydliwie bogaty?

Mam oszczędności, dom na wsi…

Ale nieduży.

I mam samochód.

Stary.

Przygotował się pan.

A pan nie jest bogaczem.

Na pewno nie w porównaniu z Billem Gatesem.

Korwin-Mikke kpiłby, że co z pana za ekonomista, skoro pan nie zarobił fury pieniędzy. Nie zna się pan i musi pracować w państwowej firmie, bo takie zatrudniają nieudaczników.

Mam długą i ciekawą karierę za sobą i mam nadzieję, że taką samą przed sobą. Pracowałem w bankowości inwestycyjnej przy 50 transakcjach, z których ponad 20, na kwotę ponad miliarda euro, doszło do skutku. Swoje zarobiłem.

Skoro pan taki mądry, to jak się wychodzi z kryzysu?

Na razie to mamy mnóstwo pytań i bardzo niewiele odpowiedzi. Nie wiemy, jak bardzo zjadliwy jest wirus, czy przechorowanie go daje odporność, a jeśli tak, to czy na jakiś czas – jak to jest z grypą, czy raz na zawsze – jak z ospą? Kiedy będzie skuteczna szczepionka i terapia? Te pytania mają ogromne znaczenie dla gospodarki.

Tego nie będziemy wiedzieli pewnie przez rok.

Jest jedna bardzo ciekawa rzecz. Otóż ten kryzys wyciąga z każdego państwa i społeczeństwa ich najbardziej charakterystyczne modele działania.

Na przykład?

Chiński zamordyzm do walki z epidemią podszedł zamordystycznie – zamknęli miasta i osiedla, komitety społeczne wpadały do mieszkań, mierząc wszystkim temperaturę. Zero szans ucieczki. Jest to odpowiednik historycznych kwarantann? Jak najbardziej. Idźmy dalej na zachód – w Moskwie, zanim jeszcze ogłoszono rozmaite zakazy, patrole policji wyłapywały wszystkich wyglądających na Chińczyków.

Wiadomo, Putin.

Korea Południowa, której efektami walki z wirusem wielu się fascynuje, dzięki aplikacjom telefonicznym namierzyła wszystkich chorych i tych, z którymi oni mieli kontakt.

Szpiegowali wszystkich, to wiedzieli.

To bardzo pejoratywne słowo, faktem jest, że Korea wiedziała, kogo testować i dlatego robiła badania tylko tym, którym trzeba. Tu uwaga, Koreańczycy są przyzwyczajeni do tego, że państwo zbiera dane na ich temat, że dostają informacje o sobie nawzajem. Ten mechanizm tam się sprawdził.

Cywilizacja azjatycka.

Gdybyśmy to wprowadzili w Polsce, to te wszystkie GIODO by zaprotestowały, a i społeczeństwo by się wzburzyło.

A co ten kryzys powiedział o Polsce?

Że wbrew powielanym mitom o kraju z dykty czy tektury mamy państwo średnio sprawne. Daleko mu do Korei Południowej czy Niemiec, ale też nie mamy państwa tak niesprawnego jak te z południa Europy. Nie możemy wychodzić z kryzysu na sposób niemiecki czy koreański, ale też nie grozi nam bajzel jak w Turcji.

Przepraszam, pan musi sobie cały czas wszystko rysować?

To mi pomaga. O, tu mam „siła państwa”, tu „siła społeczeństwa”…

To porozmawiajmy o tej sile społeczeństwa. Co wiemy o Polakach?

Że jesteśmy bardzo zdyscyplinowanym społeczeństwem.

To zaskoczyło wszystkich.

Prawda? Nie postawiliśmy nad każdym obywatelem policjanta, a mimo to Polacy gremialnie najpierw schowali się w domach, a teraz chodzą w maskach. Nawet jeśli psioczyli, że zakazy spacerów czy wejścia do lasów są głupie, to się posłuchali. W kwarantannie było ok. 100 tys. osób, a złamały ją jakieś pojedyncze przypadki. To jest niesamow...


Chcesz zobaczyć pełną treść artykułu?
* jeśli posiadasz wykupioną e-prenumeratę
Nasz serwis wykorzystuje wyłącznie najnowsze technologie, aby zapewnić użytkownikowi najwyższą jakość usług. Prosimy o zaktualizowanie przeglądarki, aby poznać pełne możliwości naszego serwisu. Pobierz Microsoft Edge, aby korzystać z serwisu.