wydanie cyfrowe

Prywatna katastrofa medyczna

688251_big_photo_imagefot. Marek Wiśniewski/PB/Forum
Komercyjna opieka medyczna przejęła najgorsze cechy państwowej: długie kolejki, wielomiesięczne oczekiwanie na wizytę, wydzwanianie na infolinię z nadzieją, że dziś się uda

Warszawska placówka należąca do jednej z największych firm świadczących usługi medyczne. Gabinet internisty.

– No i jeszcze bym poprosił zwolnienie, bo nie byłem w pracy.

– Od dzisiaj?

– Nie no, od sześciu dni. Wtedy zachorowałem.

– Ale ja panu mogę wystawić zwolnienie jedynie za trzy ostatnie dni. Takie przepisy.

– No ale ja się zapisałem do pana już sześć dni temu.

– Przykro mi, ustawodawca nie przewidział, że będzie pan tyle czekał.

Poznań. Sylwester jest wziętym prawnikiem w jednej z kancelarii adwokackich. Firma na niego stawia. Wykupiła mu drogi pakiet medyczny. Sylwester czeka dzień w dzień, a właściwie noc w noc. Chce zapisać się do okulisty. Zapisy przyjmowane są na 90 dni do przodu, ale miejsca z reguły kończą się sekundę po północy każdego dnia. Zarazem do okulisty przyjmującego „państwowo” można się dostać w ciągu miesiąca. A mimo to posiadacze pakietów medycznych wyczekują, klikają i się denerwują.

Wracamy do Warszawy. Anna ma wykupiony pakiet medyczny w jednej z firm. Płaci 170 zł miesięcznie. Najbliższy termin wizyty u dermatologa? 15 kwietnia. Endokrynolog? Do 30 września 2019 r. ani jednego terminu. To może chociaż gastrolog? Niestety, znów pudło. Brak szans na umówienie się do końca roku. Przy odrobinie szczęścia do specjalistów można się zapisać szybciej w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia niż w prywatnej klinice.

Jak na siłowni

Prywatna opieka medyczna stała się karykaturą samej siebie. Przejęła najgorsze cechy systemu państwowego: długie kolejki, wielomiesięczne oczekiwanie na wizytę, wydzwanianie na infolinię z nadzieją, że dziś się uda, a także świadomość, że jeśli się dodatkowo zapłaci, to można się dostać do wymarzonego lekarza w ciągu dwóch dni, a nie dwóch kwartałów.

A jednak nadal przyciąga Polaków niczym magnes. Wśród benefitów pracowniczych zajmuje drugie miejsce za najpopularniejszymi karnetami na siłownię. Z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń z końca 2018 r. wynika, że już 2,4 mln osób posiada dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Liczba ubezpieczonych zaś wzrosła rok do roku o blisko 20 proc. Powodem jest brak zaufania do państwowej opieki medycznej. Raport CBOS z lipca 2018 r. pokazuje, że zaledwie 30 proc. Polaków ocenia ją pozytywnie. Negatywnie – 66 proc. respondentów. Co ciekawe, najlepiej funkcjonowanie służby zdrowia oceniają badani, którzy w ciągu ostatniego półrocza leczyli się wyłącznie w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Najbardziej krytyczni są ci, którzy od co najmniej pół roku nie skorzystali z państwowych usług ani razu.

Krótko mówiąc: świadczenia pracownicze w postaci prywatnej opieki medycznej nadal przyciągają. Obecnie już nie tylko menedżerów czy informatyków, lecz także choćby pracowników budżetówki. W coraz większej liczbie urzędów oferowany jest już bezpłatny lub nisko płatny pakiet medyczny. Za symboliczne 5 zł miesięcznie otrzymują go już nauczyciele.

– Jeśli osób z pakietami medycznymi przybywa w lawinowym tempie, to przy obecnym kryzysie kadr i ograniczonej liczbie lekarzy naturalne jest to, że dostępność usług maleje – zauważa Maria Libura, ekspertka Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i kierowniczka Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. <...


Chcesz zobaczyć pełną treść artykułu?
* jeśli posiadasz wykupioną e-prenumeratę
Nasz serwis wykorzystuje wyłącznie najnowsze technologie, aby zapewnić użytkownikowi najwyższą jakość usług. Prosimy o zaktualizowanie przeglądarki, aby poznać pełne możliwości naszego serwisu. Pobierz Microsoft Edge, aby korzystać z serwisu.