Okradli nas za granicą. Kto pomoże

Pan Andrzej wraz z żoną oglądali w Atenach zmianę warty. Przy takiej atrakcji było oczywiście mnóstwo ludzi, tłok, ścisk. Potem usiedli na kawę. Czas płynął miło i spokojnie, dopóki nie przyszło do płacenia. Wtedy okazało się, że pan Andrzej nie ma portfela. Ktoś mu go ukradł podczas oglądania zmiany warty. W portfelu było parę euro i karty kredytowe. Na szczęście dowód osobisty pan Andrzej miał schowany osobno, nie było więc kłopotu z powrotem do kraju.

Nasz czytelnik karty bankowe szybko pozastrzegał, za kawę i inne wydatki zapłaciła żona, ale pan Andrzej się wystraszył. – A gdybym był sam? Kto wykupiłby mnie z kawiarni, z hotelu, jak dotarłbym na lotnisko? – przygoda pod ateńskim pałacem prezydenckim skłaniała do niewesołych refleksji.
DO GÓRY