Gazeta Prawna
Zamów Zaloguj

Logowanie do serwisu

login:

hasło:

Jeśli zapomniałeś hasła Przypomnij hasło

  • Obraz
  • Obraz
  • Poprzednia strona

NIERUCHOMOŚCI Problemy z zagospodarowaniem gruntów

Ogrody działkowe blokują rozwój miast

Zdaniem samorządowców nie ma żadnych podstaw do tego, by ograniczać możliwość wywłaszczenia działkowców. Dziś może się to odbyć jedynie za zgodą Polskiego Związku Działkowców. Samorządowcy są zgodni, że ogrody działkowe powinny być przeniesione poza miasta.

W Polsce nikogo nie dziwi obraz ogrodów działkowych położonych w centrum miasta - nawet takiego jak Warszawa. Przejeżdżając obok tak zagospodarowanych terenów zastanawiamy się nad tym, jak mógłyby być wykorzystane, gdyby nie były zajęte przez działkowców. Wielu samorządowców nie jest zadowolonych z faktu, że często bardzo atrakcyjne tereny nie mogą być wykorzystane pod inwestycje, jednak mają oni bardzo ograniczone możliwości zmiany przeznaczenia tych terenów.

Walka o grunty

W Warszawie od 2004 roku toczą się między urzędem miasta a Polskim Związkiem Działkowców rozmowy na temat uregulowania praw do gruntów zajętych bez tytułu prawnego. W studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego ze 180 ogrodów około połowę wskazano do dalszego funkcjonowania, co do 20 rozważa się przekształcenie ich w otwarte tereny zielone, w stosunku do pozostałych 70 ma być podjęta decyzja o likwidacji i przeznaczeniu tych terenów na cele inwestycyjne, mieszkaniowe i usługi.

- Niestety rozmowy te się przeciągają, bowiem przedstawiciele PZD nie kwapi się do współpracy i uregulowania prawa do gruntów pod ogródkami działkowymi. W związku z tym, że grunty, na których znajdują się ogrody działkowe, zajmowane są bez tytułu prawnego, miasto skierowało pozwy do sądu - mówi Zbysław Suchożebrski, pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. koordynowania procesu przerwania biegu zasiedzeń gruntów.

Niestety Warszawa nie jest odosobnionym przykładem.

- Jeszcze w latach 80. został utworzony w Białymstoku tymczasowy ogród działkowy, który po kilku latach swojego funkcjonowania miał zostać zlikwidowany. Teren ten został bowiem przeznaczony pod kampus uniwersytecki. Ogród ten funkcjonuje do dnia dzisiejszego, a wszelkie próby likwidacji tych ogrodów kończą się dużym szumem medialnym i protestami ze strony działkowców. Prezydent, chcąc wyjść z tej trudnej sytuacji, proponuje działkowcom teren zamienny, jednak nie chcą oni przyjąć tej propozycji. Sytuacja taka sprawia, że rozwój infrastruktury uniwersyteckiej jest hamowany - mówi Jerzy Tokajuk, naczelnik Wydziału Planowania i Zagospodarowania Przestrzennego w Białymstoku.

Utrudnione wywłaszczenia

Likwidacja ogrodów działkowych jest o tyle trudna, że praktycznie w każdym przypadku musi się na nią zgodzić zarząd ogrodów. Zgodnie bowiem z ustawą z 8 lipca 2005 r. o rodzinnych ogrodach działkowych (Dz.U. nr 169, poz. 1419) likwidacja ogrodu odbywa się za zgodą Polskiego Związku Działkowców. Jednocześnie podmiot, który chce dokonać likwidacji ogrodu, czyli np. samorząd, musi zapewnić nieruchomość zamienną o uregulowanej sytuacji prawnej, założyć nowy ogród i odtworzyć urządzenia i budynki odpowiadające rodzajem urządzeniom i budynkom zlikwidowanego ogrodu oraz wypłacić członkom PZD odszkodowanie za składniki majątkowe znajdujące się na zlikwidowanych działkach, a stanowiące ich własność.

- Taka regulacja przeczy instytucji wywłaszczenia, która ze swej istoty ma polegać na przymusowym przejęciu danego terenu w sytuacji, kiedy jego właściciel nie zgadza się na jego wykup. Ogranicza ona swobodę miasta w rozporządzaniu gruntem, który jest przecież jego własnością - mówi Jerzy Tokajuk.

- Dzięki tzw. specustawie - czyli ustawie o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych, możliwe jest wywłaszczenie działkowców, jeżeli zajmowane przez nich tereny potrzebne są do budowy lub przebudowy np. drogi - a tak jest bardzo często - mówi Mieczysław Kieca, prezydent Wodzisławia Śląskiego.

Dodaje, że gdyby nie ta ustawa, wywłaszczenie byłoby praktycznie niemożliwe i pomimo tego, że gmina jest właścicielem terenu, nie miałaby żadnego wpływu na sposób jego użytkowania.

Niestety ustawy tej nie można stosować w odniesieniu do budowy np. mieszkań, a to sprawia, że w tym przypadku wywłaszczenia działkowców jest prawie niemożliwe.

Straty dla miasta

Zdaniem przedstawicieli samorządów na funkcjonowaniu rodzinnych ogrodów działkowych w centrach miast zyskuje wyłącznie wąska grupa działkowców, a straty ponoszą wszyscy mieszkańcy gminy.

- Tereny zajęte pod ogrody działkowe są bardzo często bardzo atrakcyjne z punktu widzenia miasta. Mogłyby być one wykorzystane pod inwestycje czy budownictwo - mówi Zbysław Suchożebrski.

Zdaniem Jerzego Tokajuka nawet jeżeli założymy, że tereny te nie zostaną przeznaczone pod zabudowę, np. osiedli mieszkaniowych, to mogłyby zostać one wykorzystane pod tzw. tereny zielone, jak np. parki miejskie.

- Rozwiązanie to byłoby korzystniejsze dla miast i ich mieszkańców, gdyż dostęp do takich terenów mieliby wszyscy - wyjaśnia Jerzy Tokajuk.

Na funkcjonowaniu ogrodów działkowych w centrach miast tracą jednak przede wszystkim same miasta.

- Dochody z tytułu użytkowania terenów pod ogrody działkowe są z punktu widzenia miast minimalne i nie mają żadnego wpływu na budżet miasta. Gdyby tereny takie zostały przekształcone, np. na tereny inwestycyjne przeznaczone pod prowadzenie działalności gospodarczej, to dochody takie byłyby z całą pewnością dużo wyższe - mówi Mieczysław Kieca.

Kwestie finansowe nie są jedyną stratą dla miast.

- Miasta przede wszystkim tracą przestrzeń, często bardzo atrakcyjną z punktu widzenia inwestycyjnego. Blokuje to rozwój miast - mówi Jerzy Tokajuk.

Dodaje, że bardzo rzadko tereny takie obejmowane są miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, gdyż nie opłaca się ich tworzyć, jeżeli teren nie może być wykorzystany inwestycyjnie.

Ogrody poza granicami miast

Przedstawiciele samorządów są zgodni, że ogrody działkowe powinny zostać przeniesione poza granice miast.

- Ogrody działkowe powinny się znajdować poza granicami miast, np. nad rzekami, w lasach itp. Byłoby to korzystne także dla samych działkowców, którzy mogliby odpocząć od miasta. Lepsza byłaby też jakość owoców i warzyw uprawianych na działkach, które dziś są niskiej jakości, skoro są uprawiane w pobliżu miejskich ulic i wśród spalin - wyjaśnia Jerzy Tokajuk.

Niestety większość działkowców nie jest zainteresowana przeprowadzką.

- Bardzo często działkowcami są osoby starsze, które boją się trudności w dojechaniu na działkę poza miasto. Dla nich wygodniej jest wyjść z bloku i spacerkiem wybrać się do swojego ogrodu - tłumaczy Mieczysław Kieca.

Samorządowcy uważają, że tylko wprowadzenie pełnej możliwości wywłaszczania działkowców na normalnych warunkach może zmienić złą sytuację.

- Nie ma żadnych podstaw do tego, żeby PZD był uprzywilejowany. Jeżeli dopuszczalne jest wywłaszczenie zwykłych obywateli, to powinno być także możliwe wywłaszczenie działkowców - mówi Jerzy Tokajuk. Jego zdaniem jeżeli miasto uzna, że dany teren jest mu niezbędny, to powinno mieć możliwość wywłaszczenia działkowców za odpowiednim odszkodowaniem lub za przekazaniem innych terenów na ogrody działkowe.

Samorządowcy przyznają anonimowo, że decyzje o likwidacji ogrodów działkowych lub ich przeniesieniu są bardzo niepopularne politycznie i z tego względu przedstawiciele lokalnych władz boją się je podejmować, gdyż muszą walczyć o głosy wyborców.

Fot. Marek Matusiak

Ogrody działkowwe zajmują często zbyt atrakcyjne tereny inwestycyjne - uważa Zbysław Suchożebrski, pełnomocnik prezydenta Warszawy

Fot. Arch.

Zdaniem Mieczysława Kiecy, prezydent Wodzisławia Śląskiego, samorządy tracą finansowo, jeżeli ogrody działkowe położone są w centrach miast

Arkadiusz Jaraszek

arkadiusz.jaraszek@infor.pl